Co warto wiedzieć, zaciągając kredyty hipoteczne?

Kupujemy nieruchomość, budujemy nowy dom, inwestujemy w działkę, a nie mamy aż tak dużych środków? Pora zainteresować się możliwościami, które zaoferują nam kredyty hipoteczne. Zwykle jest to doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy planują długoterminowo. Zobowiązanie wobec banku nie jest jakimś przerażającym cyrografem, jakby się niektórym wydawało, aczkolwiek trzeba spełniać pewne warunki, żeby w ogóle go uzyskać.

Pierwszym warunkiem jest – oczywiście – zdolność kredytowa. Musimy mieć dostatecznie dobre przychody, by przekonać bank, aby zgodził się na kredyty hipoteczne. Co więcej, od naszej zdolności kredytowej zależy, ile pieniędzy w ogóle dostaniemy od samego banku. Nasza historia kredytowania także musi być pozytywna. Jeśli okaże się, że w przeszłości zaciągnęliśmy jakieś zobowiązania, których później nie mogliśmy spłacić, bank zapewne uzna, że nie pozwoli nam na kredyt hipoteczny. Nie ma się co łudzić, iż się o tym nie dowiedzą. Korzystają z danych zawartych w Biurze Informacji Kredytowej i żadne RODO czy inna ochrona prywatności nam tam nie pomoże. Bank również  musi sprawdzić, czy jesteśmy wobec niego szczerzy. Nie ma się im co dziwić – gdyby ktoś od nas chciał pożyczyć dużą sumę pieniędzy, też dołożylibyśmy starań, by dowiedzieć się, czy je nam odda w terminie… i czy będzie miał z czego w ogóle je zwrócić.

Drugim warunkiem jest przedstawienie bankowi rzetelnej dokumentacji. Musimy dostarczyć między innymi zaświadczenie o zarobkach, wyciąg z konta bankowego dotyczący ostatnich sześciu miesięcy, a także dwa dokumenty ze zdjęciem oraz kopię zeszłorocznego zeznania podatkowego.

Potrzebny jest też oczywiście wkład własny, o ile nie jesteśmy beneficjentami programu Mieszkanie dla Młodych. Zazwyczaj stanowi to około 20% całej sumy, toteż jeśli w ogóle nie mamy pieniędzy, bank nam ich ot tak nie pożyczy. Dobrze mieć odłożoną część gotówki, na przykład tej z wesela.

Kredyt hipoteczny jest tak zwanym kredytem celowym, tzn. z przeznaczeniem na coś. Dla przykładu: bierzemy dom, który – jeśli nie zostanie spłacony – zostanie przejęty przez bank. To oczywiście duże uproszczenie i najgorszy scenariusz, bankom bowiem bardziej opłaca się odzyskać pieniądze niż pojedynkować z osobą, która ma długi. Zazwyczaj instytucjom finansowym zależy na doprowadzeniu sprawy do szczęśliwego końca, toteż nie ma co zaprzątać sobie głowy czymś, co może równie dobrze nigdy nie nastąpić.

Ważna rzecz, o której warto pamiętać, to połączenie dwóch kwestii: zdolności kredytowej oraz wkładu własnego. Przyjmijmy, że bank uzna naszą zdolność kredytową na sześćset tysięcy złotych. Dużo, można kupować i się budować! Ale… nie, to tak nie działa, jeśli chodzi o kredyty hipoteczne. Teraz sprawdzamy bowiem, ile mamy wkładu własnego. Dwadzieścia tysięcy, dla przykładu. To oznacza, że dostaniemy – powiedzmy – przykładowe kredyty hipoteczne na czterysta tysięcy, bo w banku taki jest właśnie procent wkładu własnego.

Co chcemy zastawić pod hipotekę, to kolejna sprawa. Zazwyczaj bank wycenia nieruchomość na około 50-60% całości, w przypadku kredytów konsolidacyjnych to nieco więcej. Musimy także brać pod uwagę fakt, że w samym kredycie będziemy musieli liczyć się z dodatkowymi wydatkami.  Czasami bank może zażądać od nas opłaty prowizyjnej, dla przykładu wynoszącej dwa procent od całego kredytu. Oczywiście możemy trafić na ofertę promocyjną i nie płacić takiej kwoty. Dodatkowe opłaty to między innymi wycena przez rzeczoznawcę, zazwyczaj waha się około czterystu złotych w przypadku mieszkania oraz tysiąca, kiedy mowa o domu. Może być również tak, że jeśli nasz wkład własny jest dosyć niski, będziemy musieli wykupić jego ubezpieczenie. Można jednak je sobie rozłożyć na raty, nie trzeba już (raczej) płacić tego jednorazowo. Oprócz tego potrzebna jest opłata hipoteki, około dwustu złotych.

Najważniejsze, co trzeba jednak wiedzieć, to nie zgadzać się w miarę możliwości na kredyt w obcej walucie lub na jego przewalutowanie, kiedy już go mamy. Jeśli sytuacja frankowiczów nas czegoś nauczyła to tego, że granie w podobną grę jest ryzykowne. Nieważne, jak bardzo bank zachwalał będzie kredyty w obcej walucie – starajmy się tego unikać, chyba, że mamy pewność i zaufanie do naszych doradców w banku.

Jak zostaną opracowane nasze potencjalne kredyty hipoteczne? Wszystko zależy od wyżej wymienionych czynników. Istotny jest bowiem nasz wkład własny (to logiczne, że im większy, tym lepiej dla nas), a także cele kredytu oraz rzecz jasna nasze dochody.

Wątpliwości najlepiej rozwiewać na miejscu, czyli w siedzibie banku. Dokładnie przejrzyjmy ich ofertę, a następnie nie bójmy się zadawać – choćby trudnych – pytań. Czasami to sprawi, że będziemy w stanie podjąć racjonalną, opartą o rozsądne przesłanki decyzję. Może być bowiem tak, że odwleczemy decyzję o kredycie w czasie, bo będziemy chcieli uzbierać więcej środków własnych. Na pewno nikt się za nas o to nie pogniewa. Banki też wolą, by ich klienci podejmowali się kredytu hipotecznego z pełnym przekonaniem o tym, co robią. Pamiętajmy, że to zobowiązanie finansowe zostanie z nami na lata. Trzeba mieć stabilną pracę i w miarę możliwości zagwarantowaną przyszłość. A potem? Nic, tylko się budować!